Zaraz, a tego pana nie obowiązuje kolejka?
Sprawiedliwość w trakcie czekania



Postanowiłem rozłożyć temat czekania na czynniki pierwsze. To kolejny z wpisów o „cichym punkcie zapalnym” w obszarze czekania w usłudze, który może wywołać duże problemy, lub przynieść duże korzyści, w zależności od tego, jak je potraktujesz jako zarządzająca/y biznesem B2C i B2B.

B2C: Siedzę w poczekalni przychodni. Czekam już z 30 minut, przede mną są jeszcze dwie osoby. Nagle wchodzi gość, mija całą poczekalnię bez słowa, puka do gabinetu, zamienia trzy zdania z lekarzem w drzwiach – i wchodzi. Bez numerka, kolejki i czekania – tak po prostu wbija do gabinetu. A ja siedzę dalej i kombinuję – jak to?! Przecież my tu czekamy! Ale zaraz zaczynam go bronić – może wracał po wynik, albo miał skierowanie pilne … A może lekarz go wezwał na kontynuację wizyty sprzed godziny. Jedno jest pewne – nie wiem, bo nikt mi tego nie powiedział. Jedyne, co widzę, to to, że ja czekam, on nie. I mózg natychmiast uruchamia najstarszy ze znanych ludzkości algorytmów: „to niesprawiedliwe”. Od tego momentu nie czekam spokojnie, tylko jestem wkurzony. I każda kolejna minuta boli mnie podwójnie – nie dlatego, że trwa, tylko dlatego, że ktoś nie musiał jej przeżyć, bo sobie wbił ot tak.

Jeszcze gorzej jest z numerkami. Wyciągam numerek – 23. Na tablicy wyświetla się 19, potem 20, 21… logicznie, już chowam smartfona, spinam pośladki i … nagle 44. Potem 16. Potem 38. I siedzę tak z tym moim 23 jak z losem na loterii, nie wiedząc, czy mój numer w ogóle jeszcze gdzieś jest w systemie. A może – i tu się zaczynam bać – go przeoczyłem? Mieszanka niepewności, leku, irytacji – bo nikt nie wyjaśnił skutecznie, że numerki mają kategorie, że okienka obsługują różne sprawy, że 44 to inna kolejka niż 23. Ja tego nie wiem, więc wszystko wydaje się być „niesprawiedliwe”.

B2B: Klient zleca Ci projekt z terminem na koniec maja. Mija drugi tydzień ciszy (patrz zasada nr 1) i trzeci (patrz zasada nr 3 – aktywne wypełnianie czasu oczekiwania), a klient wchodzi na Twojego LinkedIna i widzi Twój świeży post z realizacją dla innej firmy. Case study ze zdjęciami, z opisem, z podziękowaniami od drugiego klienta, serduszka, buzi buzi i takie tam. A jego temat stoi. Albo – wariant jeszcze boleśniejszy – dzwoni z pytaniem o postępy, a ktoś z zespołu mówi mu szczerze (za szczerze): „no, mieliśmy pilniejszy deadline u innego klienta, ale już się zabieramy za Państwa temat”. „Pilniejszy deadline u innego klienta” – czyli ja jestem mniej ważny? Moje pieniądze są gorsze? Nie chodzi nawet o to, że klient realnie zjechał w kolejce – w każdej firmie usługowej priorytety się zmieniają. Ale nikt mu tego nie zakomunikował, nie wyjaśnił, nie zaproponował rekompensaty. Sam się domyślił. A – i tu uwaga – domysły klienta nigdy nie działają na Twoją korzyść.

Jak trzeba postępować:

POCZUCIE NIESPRAWIEDLIWOŚCI W TRAKCIE CZEKANIA JEST SILNIEJSZE NIŻ FRUSTRACJA WYNIKAJĄCA Z SAMEGO CZEKANIA. Klient, który czeka 40 minut w kolejce, w której wszyscy czekają po równo, jest spokojniejszy niż klient, który czeka 20 minut, ale widzi, że ktoś inny nie czekał wcale. Zarządzaj kolejką aktywnie – nie zostawiaj jej na żywioł. Wyjaśniaj, komunikuj proaktywnie, jakie obowiązują zasady.

JEŻELI KTOŚ MA PRIORYTET – WYJAŚNIJ ZASADY, ZANIM KTOKOLWIEK POCZUJE SIĘ POTRAKTOWANY GORZEJ. Dobrze robią to linie lotnicze: w priority boarding każdy wie, jakie są zasady i dlaczego ktoś wchodzi pierwszy (bo kupił droższą klasę, bo ma status w programie lojalnościowym, bo podróżuje z małym dzieckiem). Nikt się nie denerwuje, bo reguły gry są jasne od początku. Klucz: informacja przed, a nie tłumaczenie po.

⭐ W B2B NIGDY NIE POZWÓL, ŻEBY KLIENT SAM SIĘ DOMYŚLIŁ, ŻE ZJECHAŁ W PRIORYTECIE. Jeśli musisz przesunąć jego projekt – zadzwoń, wyjaśnij, zaproponuj coś w zamian. „Panie Marku, mamy sytuację – pojawił się pilny temat, który na tydzień angażuje nasz zespół. Proponujemy przesunięcie o 5 dni, w zamian dorzucamy dodatkową rundę poprawek gratis”. To jest uczciwe. Cisza i post na LinkedInie o innym kliencie – nie jest.

Gdzie możesz szukać inspiracji, jeżeli prowadzisz biznes w obszarze:

🛒 E-commerce / retail: „Twoje zamówienie jest w kolejce do realizacji – jesteś 12 z kolei, szacowany czas wysyłki: jutro do 14:00″. Jedna linijka, a klient wie, że jest w systemie, że kolejka istnieje i że nikt go nie przeskoczył. Niektóre firmy pokazują pozycję klienta w procesie – klient widzi, że jego zamówienie przechodzi przez te same etapy co każde inne. To buduje poczucie sprawiedliwości bez jednego słowa o „sprawiedliwości”. W handlu powinna też ZAWSZE obowiązywać zasada – klient obsługiwany jest najważniejszy, pozostali czekają. Częsty problem w sklepach, który widzę, to to, że ekspedient obsługuje klienta, nagle ktoś go o coś pyta i ten przekierowuje uwagę na odpowiedź. To niedopuszczalne, jeżeli zajmuje więcej czasu niż prosta szybka odpowiedź typu: tak, nie, półka 14 z lewej strony. Jeżeli widzisz, że cos może potrwać dłużej, powiedz coś w stylu: “proszę dać mi chwilę, obsługuję teraz tego Pana, podejdę do Pani za moment”.

🍕 Gastro: kolejka do lokalu i nagle stolik dostaje para, która przyszła po Tobie? Jeśli mieli rezerwację – powiedz to głośno: „Państwo mają rezerwację na 19:00, zapraszam”. Reszta kolejki to słyszy i rozumie. Jeśli nie powiesz – widzą tylko, że ktoś przeskoczył, i zaczynają się nerwowe spojrzenia. Systemy wirtualnej kolejki (pisałem o nich w pierwszym artykule) pomagają – każdy widzi swoją pozycję, nikt nie czuje się pominięty.

🏥 Usługi zdrowotne: tu „wchodzenie z boku” jest chlebem powszednim i powodem ogromnej frustracji pacjentów (jak w intro). „Dlaczego ten pan wszedł przede mną?!” – bo miał pilne skierowanie, bo wracał po wynik, bo miał umówioną godzinę. Wystarczy, że rejestratorka powie: „przepraszam, ten pacjent wraca tylko po odbiór wyników, to minuta – Pani jest następna”. Jedno zdanie, a robi różnicę między „rozumiem” a „skandal, ja tu czekam godzinę!”.

✈️ Linie lotnicze i transport: tu akurat mam benchmark – boarding w strefach, priority lane, fast track z jasną komunikacją, kolejki z podziałem na klasy, ale ze zrozumiałymi regułami. Nikt nie protestuje, że ktoś wchodzi pierwszy do samolotu, bo zasady są wyłożone na starcie: kupiłeś business – wchodzisz pierwszy. Prosty i sprawiedliwy system. Przełóż taki sposób myślenia na swój biznes: jeśli masz klientów premium, VIP, stałych – powiedz o tym otwarcie. Ukryty priorytet będzie drażnić ludzi, a jawny priorytet z jasnymi regułami zmotywuje resztę do dołączenia.

🔧 Serwisy i warsztaty: masz system numerkowy w serwisie? Upewnij się, że klient rozumie, jak działa. „Numerki 1-50 to przeglądy, 51-100 to naprawy bieżące, obsługujemy je równolegle w dwóch halach” – i nagle skok z 23 na 58 na tablicy nie wkurza, bo klient wie, że to inna kategoria.

🤝 B2B: tu kluczowa zasada – nie chwal się publicznie realizacją dla klienta A, kiedy klient B czeka na swoją. Albo rób to z wyczuciem – i upewnij się, że klient B dostał w tym tygodniu update o swoim projekcie, zanim zobaczy Twojego posta. Priorytetyzacja w firmie usługowej jest normalna i nieunikniona. Ale komunikacja o niej musi być proaktywna. Klient, który słyszy „przesuwamy o tydzień, bo mamy kryzys u innego klienta, w zamian dorzucamy X” – zrozumie. Jak będzie musiał sam się domyślić – nie wybaczy.

Wojtek Ławniczak

Masz jakieś pytanie?

dowiedz się więcejo nas

Odwiedź nasze stronyw social media

DZIELĘ SIĘ WIEDZĄ

Co 3 tygodnie wysyłam porcję materiałów, które inspirują mnie w pracy stratega i projektanta usług. Sygnały, modele, innowacje, tricki, hacki, narzędzia i metody.

AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI